czwartek, 16 sierpnia 2012

... wycie dusz.

 trochę ja

Wczorajszego wieczoru na moim blogu miał miejsce remont generalny, stąd też był przez chwilę nieczynny, chociaż nie jestem pewna, czy ktoś to zauważył. Mało was tutaj, może to i lepiej. Tym, co są, bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze - naprawdę doceniam wasz trud, bowiem niełatwo jest wymyślić odpowiedź na moje cyklicznie umieszczane wypociny. Jak wam się podoba nowy wygląd? Miałam już serdecznie dość poprzedniego, stąd też wzięłam się w garść i postanowiłam przemóc trudności związane z przeglądarką, "wolnym" Internetem i innymi. Wystarczyła chwila cierpliwości w oczekiwaniu na zmianę układu, a potem już poszło jak z płatka. Jestem naprawdę przeraźliwie głodna, pomimo tych płatków, sandwicza i niewielkiej kanapki zjedzonych naprędce przy wykonywaniu niezobowiązujących czynności, z niecierpliwością oczekuję obiadu, czyli pieczonych frytek z keczupem i piersi z kurczaka ugotowanej na parze - danie wyśmienite i idealne dla mnie! Niesamowicie oburza mnie kłębowisko chmur na nieboskłonie, temperatura powietrza, dziś nieco wyższa od wczorajszej, oraz fakt, że musiałam zamienić koc na kołdrę, ponieważ miniona noc kosztowała mnie o wiele za dużo nerwów. Przemarzłam do kości, co chwilę wybudzając się z kiepskiego snu. Najgorsze jest to, że zanim zasnęłam, pomyślałam o szkole, przejrzałam w myślach kalendarz, policzyłam dni... i nagle, otwierając szeroko oczy, z mocno bijącym sercem, przyłożywszy do ust dłoń, jęknęłam "pięć dni?! Jakim cudem?!", a następnie sięgnęłam po telefon i uspokoiłam się, nerwowo śmiejąc się pod nosem "nie, jednak piętnaście". Chyba stałam się przewrażliwiona, tak bardzo nie chcę wracać do tej niezbyt pięknie pachnącej placówki... wciąż czuję się zmęczona! Ale nic na to nie poradzę, nie mogę także narzekać, w końcu miliony innych osób pracuje na swoje utrzymanie bądź z chęci posiadania wymarzonej rzeczy haruje dziesięć godzin dziennie sprzedając gumowe kaczki i uśmiechając się do ludzi pomimo bólu pleców, głowy czy problemów sercowych. Stopped! Jestem jedną z niewielu szczęśliwców mogących cieszyć się słodkim lenistwem, chociaż nadmiar jego prowadzi nie do całkowitego wypoczęcia, a do jeszcze większego zmęczenia, jednak... cóż poradzić, mocium panie, chciałabym, bardzo bym chciała sobie popracować, problem tkwi w tym, że nie ma dla mnie, jako młodej osoby, pracy. Sama siebie doprowadzam do łez bezsilności. STOPPED! Na koniec oświadczę wszem i wobec, że na nowo odnowiła się moja wielka miłość do panny Florence Leontine Mary Welch! Ta dwudziestopięciolatka obdarzona nieziemskim głosem potrafi podbić najbardziej zatwardziałe serducho, tyle jest w niej uczuć, które uwidoczniają się w każdej pojedynczej piosence, po prostu bajka i czysty artyzm (nie ubliżając nikomu). Czyżby to była moja ulubiona wokalistka?

17 komentarzy:

  1. A przysłowiowe roznoszenie ulotek? Tam biorą ludzi w najróżniejszym wieku. Nie to, żebym się nabijała, bo sama bym poszła gdziekolwiek, byle coś zarobić.

    Podejrzewam, że "ci na górze" po prostu nie chcą dać szansy świeżej krwi, bo kolesiostwo do spółki z kumoterstwem bierze gorę. O redakcji nawet nie chcę się wypowiadać - szkoda słów i klawiatury.

    Ślicznie tu teraz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Podziwiam Twój rozsądek, sama pomimo sporo większej liczby lata na karku bywam w gorącej wodzie kąpana :P Takie podejście na pewno zaprocentuje. Natomiast nie rozumiem chęci zajmowania się dziećmi, ponieważ nigdy nie pałałam do nich sympatią i... chyba vice versa ^^

      Usuń
  2. Nie pamiętam, ale raczej nigdy nie komentowałam, chociaż zdaje się, że raz. W każdym razie czytam twojego bloga od jakiś 3 miesięcy, a jak na niego weszłam pierwszy raz, to poczułam chęć przeczytania wszystkich poprzednich notek, co też zrobiłam :D Chciałam, żebyś wiedziała, że zawsze jest jeszcze jedna osoba. Chociaż pewnie i tak więcej jest tych, co nie komentują, a czytają. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Ostatnio myślałam o tej tajemniczej osobie, która przeczytała wszystkie moje posty i poinformowała mnie o tym przy jakiejś okazji. Teraz się dowiaduję, że wciąż tu jest i okazuje się być dziewczyną. Jest mi niezmiernie miło, że tak cię zaciekawiłam! :) Sama bym raczej uciekła, niż przeczytała ponad pięćset postów... ale skoro ci się spodobały, to nic, tylko się cieszyć. :)

      Usuń
    2. Żeby nie było aż tak anonimowo - mam 17 lat, na imię Zosia i mieszkam w Poznaniu. ;d

      Usuń
    3. Miło mi, Zosiu. :> Poznań rzut beretem, chociaż nigdy nie miałam okazji tam być. :D

      Usuń
  3. O tej piosenkarce nigdy nie słyszałam. Ta, ja i moje muzyczne zacofanie. Mam dokładnie tak samo jak Ty - cały czas czuję się zmęczona, a nadmiar lenistwa wcale nie sprawia, że jestem bardziej wypoczęta x< Piszesz bardzo ciekawie i mam wrażenie, że nie dorasta Ci do pięt, więc już tak nie narzekaj ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wydaje Ci się, ja tez nie znam twojego imienia :) Gośka jestem :) A co do MTV.. Nie mam tego kanału. A nawet gdybym miała to raczej nie spędzałabym tam dużo czasu - telewizja nie ciągnie mnie do siebie. Lubię czytać książki, bo przenoszą mnie w całkiem inny świat. W świat, w którym wszystko jest możliwe. Kiedyś pisałam, teraz przestałam. Stwierdziłam, że nie mam co się produkować z żadnymi opowiadaniami, skoro i tak nikt tego nie czyta. Wiesz, muzycznie jestem naprawdę baaardzo zacofana i życia i nie starczy, aby to nadrobić. Uwielbiam ostrzejsze brzmienia w muzyce, ale ja słucham muzyki, nie gatunków. Dlatego też ciężko mi sprecyzować, czego tak w ogóle jestem fanka.
      A co do tych 'nielicznych' to nie wydaje mi się. Bo taki chłam mi ostatnio w ręce wpada, że mam wrażenie, że każdy głupi może napisać i jeśli tylko ma pieniądze, aby wydać pierwszy nakład, to taką książkę wydadzą. ech. świat schodzi na psy.

      Usuń
  4. racja, racja, panna Florence Leontine Mary Welch ma niebiański głos! Masaż dla uszu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Indie geniusz w najczystszej postaci! :3

      Usuń
  5. Przepraszam, że 'odbiegnę' od tematu posta, że nie ma to nic z nim wspólnego, ale mam pytanie... Jesteś osobą co lubi sobie pojeść jednak twoja figura jest super. Wykonujesz może jakieś ćwiczenia, lub robisz coś w kierunku utrzymania swojej figury?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż się zaśmiałam pod nosem! Już trzecia osoba w tym tygodniu mówi mi, że mam super figurę, co się z wami dzieje... Niemniej dziękuję, chociaż sama twierdzę, że mogłoby mi ubyć tu i ówdzie. Nie wykonuję niestety żadnych ćwiczeń, jestem leniem do n-tej potęgi i nijak nie potrafię się przekonać do codziennych ćwiczeń chociażby dla zdrowia... Mam dobrą przemianę materii, jednak do czasu, później będę już tyła, tyła i tyła... Trzy lata temu robiłam po trzysta brzuszków dziennie i pamiętam, że się głodziłam (ty na pewno tego nie rób! Głupia metoda, nieprzydatna, niszcząca zdrowie), jadłam o wiele mniej i wciąż niezdrowo, ale zjechałam z pięćdziesięciu kilogramów do czterdziestu siedmiu. Ostatnio był okres, w którym robiłam brzuszki, trochę rowerek stacjonarny, trochę rozciągania... Jak na wakacje wyjeżdżam, to bardzo dużo chodzę, co na pewno jest przydatne, sporadycznie jeżdżę na rowerze. Tyle z mojego ruszania się. :D
      Zdaje się, że tym komentarzem cię rozczarowałam. Przepraszam. :(

      Usuń
    2. a ok, rozumiem, przemiana materii ;P no cóż.. może brzuszki mi pomogą... zobaczymy, pozdrawiam leniu! :D

      Usuń
    3. Same brzuszki na pewno nie pomogą, nawet bym się nie łudziła. Spróbuj A6W, pojeździj na rowerze trochę więcej niż zazwyczaj i/lub zacznij biegać, poruszanie się jest i w modzie, i daje widoczne rezultaty. Poza tym dieta - mniej tłuszczu, mniej słodyczy, więcej warzyw, owoców, produktów zbożowych, makaronów itp. Najlepiej stosować się do piramidy żywienia, a jak twój wygląd i waga jest w naprawdę kiepskim stanie, to skierować się do dietetyka, który na pewno coś na to poradzi. Ja niestety nie jestem lekarzem ani trenerem i swoimi pseudo radami nie chcę nikogo narażać na problemy zdrowotne. Również pozdrawiam. :P

      Usuń
  6. Jak tu teraz ładnie... Nie znaczy to, rzecz jasna, że przedtem było brzydko :) U mnie też niewiele osób, ale chyba lepiej mieć mało sensownych komentarzy, niż dużo jednowyrazowych i jednoemotikonowych.
    Przypomniał mi się ten pływak, który reklamuje szampon do włosów, on zjada dziennie 12 tysięcy kalorii, a samym śniadaniem wyżywiłabym się przez cały dzień. I też nadal jest głodny. Jest zimno, nie mamy już lata, odeszło zdecydowanie za szybko! Wakacje powinny zaczynać się na początku czerwca. *





    *I trwać do września, rzecz jasna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, najlepsze jest właśnie to, że on je dość niezdrowe rzeczy, podawali jego śniadanie - omlet z pięciu jaj, trzy kanapki, trzy tosty, a dalej nie zapamiętałam, bo tyle tego jedzenia było. On na samych sałatach nie przepłynąłby tylu kilometrów dziennie, je tyle, bo tyle spala, i tak jest chudy niczym szczapa, a jedzenie samych sałatek na dłuższą metę jest niezdrowe, za dużo błonnika (problemy trawienne) i azotanów. Teraz, gdy jest tak przyjemnie, zupełnie odechciało mi się wychodzić :c Oby zimna była naprawdę mroźna i śnieżna, chcę zobaczyć obłoki świecące!

      Usuń
  7. Obecny szablon bardzo mi się podoba ;) Też planuję zmianę wyglądu bloga, w sumie wszystko jest już gotowe, ale pomyślałam, że poczekam do września ;) Co do wybudzania się w nocy to przez kilka ostatnich dni miałam identycznie, jednak lenistwo mnie przerosło i nie zamieniłam koca na kołdrę ;D
    Aaa! Nie przypominaj mi o początku szkoły, 15 dni to i tak mało :)

    OdpowiedzUsuń