środa, 8 sierpnia 2012

Jestem koniczyna.

 flora i fauna, czyli martwa osa, orchidea i chorwacka ważka

Wygodnicka ja pozostawiłam wczorajszy post taki, jakim był, i nie wymyśliłam nic innego na swoją poprawę, jak napisać nowy post, zagłębiając się w mój nudnawy żywot koniczyny polnej. Na początku wspomnę o czymś, co zostało usunięte, a mianowicie o mojej dopiero co rozpoczętej przygodzie ze sławnym czarodziejem, panem Potterem. Długo się przymierzałam do przestudiowania całej magicznej historii, dobre dziewięć lat, aż wreszcie stało się - przeczytałam pierwszą część, dokładnie trzy godziny temu, w fotelu przy drzwiach tarasowych, obgryzając policzki od środka i przesuwając szybko wzrok po słowach. Nie żałuję, pragnę więcej, ale odkładam to na późniejszy termin, gdyż na półce piętrzą się i mnożą powieści, które także oczekują na moją uwagę, nie mogę ich zawieźć. W ten oto sposób chwyciłam "Bastion" S. Kinga i spróbuję przebrnąć przez gęsto zapisane stosunkowo małym drukiem ponad dziewięćset stron w najbliższym czasie. Pisałam również o moim Juniorze, mianowicie zdecydowałam się na nim spać, ale dzisiaj stwierdzam, iż to był mój błąd, gdyż chcąc nie chcąc ranki wciąż bolą, więc jednak powrócę do mojej metody na SMPJ, czyli podusi samochodowej. Wpatruję się w rozciągający się przede mną krajobraz - pogoda nie zachęca ani do pieszych, ani rowerowych wycieczek, zanosi się na kolejną deszczową, bezgwiezdną noc. W tym roku nawet sierpień okazuje się totalną pogodową pomyłką, oby do jego końca pojawiła się choć niewielka garstka ciepłych, bezchmurnych dni. Jakiś czas temu moja sieć stała się ofiarą ataków hakera, przez co czasem potrafił mi się zawiesić lub nawet wyłączyć Internet, dochodziła do tego niemożność zmiany szablonu na mym wspaniałym blogu oraz powolne wgrywanie się zdjęć. Wczoraj sytuacja została opanowana, mimo że koleś wciąż atakuje (trzeba przedzwonić do dostawcy), i przed chwilą w błyskawicznym tempie załadowały mi się zdjęcia, więc myślę, że i szablon w najbliższym czasie ulegnie pewnej, dość drastycznej, mam nadzieję, zmianie. Nic wymyślnego, przecież wiecie, że nie potrafię, ale już dawno znudził mi się ten cały niezbyt ciekawy układ... Na koniec podsyłam wam zabawny teledysk do dość hipsterskiej piosenki autorstwa niejakiego Darwina Deez'a. CIAO!


17 komentarzy:

  1. Jestem odmieńcem totalnym, ponieważ Potter nie podszedł mi kompletnie... taka bajeczka moim zdaniem. Wszyscy patrzą na mnie ze zgrozą i vice versa, bo pojąć nie mogę, czym się tu aż tak zachwycać. Może Ty spróbujesz mi ten fenomen wyjaśnić? :)

    Na zlotach byłam trzykrotnie, dzięki czemu oprócz fanów poznałam także liderów zespołu. Kilkukrotne kontakty wskazują na wzajemną sympatię, co mam nadzieję, nie ulegnie zmianie :)
    Placebo Ci oczywiście życzę, koncertowo to podobno klasa sama w sobie. Grunt, żebyś nie traciła wiary w marzenia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wymienionych przez Ciebie powodów staram się czytać książkę przed obejrzeniem ekranizacji. Nie chcę mieć narzuconego obrazu całości, że tak powiem :P

      Aż tak to nie jest :D Oni są w porządku, podczas spotkań z fanami nikogo nie faworyzują, itd. Czasami dostaję takie subtelne oznaki sympatii... np klawiszowiec i główny kompozytor nazwał mnie kiedyś "perełką", czego się kompletnie nie spodziewałam. Czuję, że się lubimy po prostu, chociaż nic szczególnego nie zrobiłam, by ta nić porozumienia zaistniała.

      Blogowa koleżanka też wybiera się na Placebo i z niecierpliwością oczekuję jej relacji :D

      Usuń
    2. Jeśli chodzi o "Zmierzch", wyczułam pismo nosem :P Dostałam komplet na osiemnastkę od koleżanek, jeszcze przed wybuchem manii. Po przeczytaniu pierwszego tomu zdecydowanie podziękowałam. Jako że książki były z dedykacją, kurzą się na półce, uniemożliwiając mi łatwy zarobek ^^

      W sensie, że te kontakty są osiągnięciem? Powiedziałabym, że to raczej kwestia szczęścia :)
      Trzymaj za to kciuki, a ja razem z Tobą :D Następnym razem pewnie będę oczekiwać Twojego koncertowego sprawozdania.

      Usuń
  2. Jak to dopiero teraz Potter'a przeczytałaś? To ja tu się na nim wychowałam, a Ty takie cuda odczyniasz? ;D Hehehe ;D Ja właśnie jestem w połowie trzeciej (mojej ulubionej) części. Książki Kinga są świetne, ale nie można się przy nich odmóżdżyć, co ostatnio jest mi bardzo potrzebne. Nie narzekaj na pogodę - rok temu było zdecydowanie gorzej. Przy poprzednim lecie, to teraz mamy istne upały. A zresztą... w tym roku jest Koniec Świata, a to do czegoś zobowiązuje, nieprawdaż? ;> Normalnie nie mogę się doczekać tych zmian :) Mi też coś drastycznego by się przydało, ale niestety ostatnio nie mam zbytnio pomysłów na nowe szablony, pfff -,-

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie jest naprawdę ładna pogoda, cały czas. Naprawdę nie chce mi się wierzyć, że Pottera dopiero teraz przeczytałaś. Ja również wychowałam się na serii Rowling, podobnie jak przedmówczyni. Zawsze byłam zafascynowana tą historią. Tym razem akurat chcę w sumie odnowić przygodę. Pamiętam jak pół roku temu po raz trzeci przeczytałam pierwszą część. Stwierdziłam, że to nic nadzwyczajnego, ale historia, idea, po prostu świat tam stworzony jest magiczny, bardzo do niego ciągnie. No właśnie, jutro pójdę do biblioteki i wypożyczę kolejną część.
    Dawno mnie tu u Ciebie nie było, przepraszam więc za brak aktywności, ale nie miałam jak komentować. Bardzo ładny wygląd bloga :) Lubię te kolory.
    Pozdrawiam i życzę miłej drugiej połowy wakacji :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja muszę niestety przyznać, że czytałam tylko trzy części Harrego Pottera i do tego trzy ostatnie :) Resztę przygód tego czarodzieja poznałam, dzięki filmowi. Mimo wszystko mam zamiar jeszcze zaopatrzyć moją biblioteczkę w pozostałe tomy tej serii i nadrobić całą sagę na przyszłych wakacjach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mam najmniejszego pojęcia o co chodzi z tym Juniorem. Przynajmniej nie teraz. Martwa osa mi bardziej bąka przypomina :) Nie te barwy i za gruba xd A ja nie mam w ogóle ambicji do książek. Może dlatego, że trafiam ostatnio na taki szajs? Porażka jakaś. Jak dobrze napisana, to nudna. A jak ciekawy pomysł, to styl jakby dziecko pisało. Ważka piękna.
    Mi się mój blog teraz podoba, bo zrobiłam nagłówek w mniej niż 5 minut i nie jest zły xd hahah. ale ogólnie rzecz biorąc też nie potrafię bawić się z grafiką. Czekam na zmiany. A mam taką drobną prośbę: możesz mi polecić kilka ciekawych książek? Najlepiej takich, które najbardziej Ci się podobały, na zawsze zapadły w pamięć. Bo to na co ja teraz trafiam to jakaś pomyłka. Jeśli chodzi o HP posiadam całą serię, czytałam ją w życiu 2 razy - 1. raz jak dostałam, 2. raz w te ferie i myślę, że w tym roku jeszcze raz się za nie wezmę :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak miałaś 6 lat już czytałaś? Gratuluję, ja się nauczyłam dopiero trochę później, bo zaczęłam od 1 klasy podstawówki. Rodzice nie zawracali sobie dupy, aby się mną zająć i zwalili wszystko na szkołę. Do przedszkola nie chodziłam, a w zerówce nie pamiętam, co się działo. Ale to jednak trochę zbyt skomplikowane, jak dla sześciolatki. Znaczy się, Potter jest zbyt skomplikowany, a nie moja historia nauki czytania i to, co się działo w zerówce ;D Nigdy w życiu romansidła nie tknę. Never!
    Może u Ciebie jakieś przejaśnienie wtedy było, ale pamiętam, że u mnie całe lato było do dupy. No może trafiły się trzy cieplejsze dni...
    To podrzuć jakiś pomysł ;P

    OdpowiedzUsuń
  7. To dobrze, że chociaż nie zostałaś pozostawiona samej sobie ;P
    Później HP trochę się komplikuje i nie jest taki dziecinnie łatwy... taki młodzieżowy bardziej.
    Harlequiny to zło!
    Nie mogę się doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Upiornego masz psa D:
    Pogoda była w kratkę, chyba w tym wpadku chcieć nie znaczy móc. Na pewno kiedyś zwiedzisz dokładniej Polskę, to tylko kwestia czasu, ja jak będę dorosła zamierzam zrobić sobie wycieczkę wzdłuż wybrzeża i wejść na wszystkie latarnie ze Specjalnej Piętnastki Latarni, czy jak to można nazwać.
    To interesuje młodzież, po cześci9e jest to naturalne, a po części właśnie straszne. Wszędzie widzimy aluzje, dosłownie wszędzie. Z wiekiem to mija, mam przynajmniej taką nadzieję. Nie lubię tej skrajnej poligamii i niechęci do posiadania jednego partnera. Rozumiem, można szukać tego jedynego, ale czerpać radość z życia, które przesycają lekkie obyczaje, z mottem ,,Jak najwięcej zaliczyć"... Straszne.

    OdpowiedzUsuń
  9. Chorwackie ważki są świetne, piękny niebieski kolor, muszę poszukać, jaki to gatunek. Też niedawno czytałam coś Kinga i chyba już nigdy więcej, okropnie mnie przygnębia i przeraża, ale bardziej przygnębia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieli się na grupki, jednak burza hormonalna, na która ostatnio zwala się wszystko, rzeczywiście robi swoje i większość myśli tylko o jednym. Skojarzenia ma każdy, naprawdę każdy. Znam tylko niewiele osób, które maja dość normalne poglądy.
      Chyba jednak zrezygnuję z Kinga i pozostanę przy pisarzach z Fabryki Słów, ostatnio naprawdę pokochałam to wydawnictwo. Najbardziej lubię, jak poszczególni autorzy w swoich książkach nawiązują do dzieł kolegów z FS, takie smaczki dla obeznanych :) A jeśli będę chciała przeczytać coś bardziej wymagającego, zawsze mogę sięgnąć po Lema. Tym łatwiej będzie znaleźć tę ważkę.

      Usuń
  10. Mi się wydaje, że ta chemia w tym zrobiła się jeszcze bardziej żrąca i to dlatego tak mocno wybieliło ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak zęby wyczyści, że aż zębów nie będzie widać.

    OdpowiedzUsuń
  12. To ile czasu poświęcam książkom zależy od bardzo wielu czynników. Teraz będę w klasie maturalnej, więc niestety pewnie będę mało czytać, dlatego staram się to nadrobić teraz - w wakacje. Bardzo często czytam w różnych środkach transportu :D czy to w autobusie w drodze do szkoły czy w samochodzie. Lubię też czytać rano zaraz po przebudzeniu ;)

    OdpowiedzUsuń