niedziela, 17 czerwca 2012

Your Blog Is Great

Zostałam parę dni temu zaproszona przez Melodię do blogowej zabawy i stwierdziłam, że dzisiaj jest czas na realizacje posta. Raz się żyje. Zabieram się do dzieła w towarzystwie jednej z piękniejszych piosenek Pidżamy Porno - "Nikt tak pięknie nie mówił o miłości".

Zasady zabawy:
1. Umieścić linka do bloga osoby, od której otrzymałam nominację.
2. Wkleić logo na swoim blogu.
3. Napisać 7 cnót, grzechów lub faktów o sobie.
4. Nominować 10 kolejnych osób.

1. Fakt: mam straszny charakter. Każdy, kto mnie zna, wie, że jestem okropną mądralą i egoistką do potęgi n-tej. Potrafię tym zdenerwować własną matkę, która chyba niezbyt lubi te moje cechy i zwraca na nie czasami uwagę w bezpośredniej rozmowie ze mną. Pracuję nad sobą, ale niewiele mi to daje.
2. Fakt: jestem materialistką. Cóż, ciągnie mnie do pieniędzy, nie ukrywam tego. Czuję wyrzuty sumienia, prosząc rodziców o kolejne złotówki, a każdą resztę, która zostanie mi z zakupów, chomikuję w portfelu. Kiedy ktoś ode mnie pożycza pieniądze - musi mi je zwrócić; kiedy ja od kogoś pożyczam - niechętnie oddaję. Na przestrzeni lat z tym oddawaniem u mnie się bardzo poprawiło, ale dużo jeszcze pracy nade mną.
3. Fakt: nie potrafię pożyczać siostrze ciuchów. Kiedyś sobie u mnie naprawdę przeskrobała, ciągle podbierając moje rzeczy z szafy, teraz mam uraz chyba do końca młodzieńczego życia. Poza tym nie lubię zapachu cudzego potu na moich ubraniach, a niektóre rzeczy mają to do siebie, że go przyjmują i pranie nie wystarczy.
4. Fakt: nienawidzę smrodu i nieładnego zapachu. Pod tym względem jestem nieubłagana - brzydko pachniesz, masz minusik. Ja sama nie potrafię ze sobą wytrzymać, jeśli mam na sobie rzecz, która dosłownie śmierdzi (czyt. mój mundurek, który siostra kiedyś wzięła ze szkoły. Nie mam pojęcia, do kogo należy, ale po roku użytkowania cuchnie mokrym psem i nie da rady się tego sprać, toteż przestałam go ubierać.) albo sama się spocę; od razu muszę iść pod prysznic, psiknąć się czymś czy cokolwiek. Na szczęście jestem jedną z tych, którzy nie mają problemów z poceniem się. Teraz niestety nadszedł czas potliwej udręki, czyli lato, ale da się ją opanować. Mam niezawodny antyperspirant plus wodę z mydłem.
5. Grzech: słodycze. Mogłabym je pochłaniać garściami, a i tak mi się nie przejedzą. Kiedy mam przy sobie cokolwiek słodkiego lub niezdrowego, od razu po to sięgam. Efekt jest taki, że brzuch i plecy mam całe w tłuszczyku, które moje koleżanki zwykły nazywać nadmiarem skóry. Niemniej jednak jestem uzależniona od czekolady, to jest jak najbardziej fakt i tak naprawdę grzech! Czekolada ma właściwości uzależniające niestety, tak jak narkotyki. Co zrobić, kiedy jest taka pyszna...
6. Fakt: jestem nieznośna i często narzekam, czego większość osób z mojego otoczenia nie może znieść lub ma dość. Może bierze się to po prostu z tego, że lubię to robić i czerpię z tego przyjemność... A może to geny.
7. Fakt: opuściłam się w czytaniu, a czytanie to moje życie. Przez szkołę poświęcam coraz mniej czasu moim ukochanym książkom, za co pokutuje moja dusza. Nie wiem, czemu to tutaj umieszczam, ale chyba przy okazji muszę się z wami podzielić moim smutkiem i niezadowoleniem z tego powodu. Na szczęście szkoła się już kończy i będzie wielki powrót oczytanej Lili!

Jak to ja - rozpisałam się niemiłosiernie i mogłabym wynaleźć więcej faktów, grzechów i ani jednej cnoty, ale regulamin jest jasny: tylko siedem. Z racji tego, że nie mam pojęcia, kogo wciągnąć w wir zabawy, zaproszę połowę mniej osób: Belle, permission, Anonimową A., myszę oraz Martę. Dodam, że dziewczyny nie mają obowiązku kontynuowania zabawy, po prostu miło byłoby przeczytać na ich blogach tego typu "zwierzenia". Uff. Aby wywołać uśmiech na twarzach znudzonych, wkleję mojego nie-artystycznego kota, stworzonego z braku laku. Idę coś zjeść, miłej niedzieli.

9 komentarzy:

  1. Kot bardzo pomysłowy ^^
    Oj czekolada, pyszna czekolada <3 Jak ja ją uwielbiam! :) Tez czasem mam takie chwile, że myślę, że chyba jestem materialistką. No, ale trochę ciężko nie być materialistą w tych czasach xd Ja nienawidzę jak mama pożycza ode mnie obrania. Rozpycha swoim stanikiem , a często już w ogóle bluzki nie oddaje, a potem mówi, że to jej. No, ale co ja mogę, jak ja najczęściej już jestem w szkole, jak ona przychodzi i z mojej szafki bierze co chce i do pracy jedzie >.< taki mały minus mieć ten sam rozmiar co mama. No, przy butach to ma pewien plus :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahaha ;D W 4. punkcie zgadzamy się co do joty ;D Hm... czyżby chodziło o mnie? Bo imię moje, ale link trochę nie ten ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A bo za słabo wcisnęłam C i został poprzedni link. Już poprawiam, chodzi o ciebie. :D

      Usuń
  3. Przyjemnie się czytało te Twoje zwierzenia, zwłaszcza punkt trzeci i piąty przypadł mi do gustu. Poza tym trochę współczuję bycia materialistką, bo po własnym bracie wiem, że nie jest to przyjemne ani dla Ciebie ani dla reszty osób z Twojego otoczenia. życzę motywacji do dalszej pracy, o! A za nominację dziękuję, bo choć nie przepadam za takimi zabawami i raczej nie wezmę w niej udziału to zrobiło mi się miło ;)
    Co kupujecie tej koleżance, jeśli wolno spytać? O sztandarze zdania nie zmienię, więc nawet się nie kłopocz, by mnie przekonywać. Stanie w bezruchu to po prostu nie mój świat, nie moje kredki ;) Ja do pracy chodzę, by odciążyć trochę tatę, z którym mieszkam, bo choć on nigdy nie żałuje mi pieniędzy, mam własny rozum i po prostu czuję się niekomfortowo, zwłaszcza, że biorę od niego na wszystko - ciuchy, książki, kosmetyki, akcesoria, sprzęty itd. W sumie nie robię tego bezpośrednio, bo zawsze płacę kartą, ale... I tak mam wyrzuty sumienia, ot co.
    Przyznam się bez bicia, że Placebo nigdy mnie jakoś specjalnie nie pociągało, to znaczy znam większość ich utworów, ale o wiele bardziej wolałabym pojechać na mojego ukochanego MM. Niestety biletów brak ^,^ Zresztą jestem pewna, że kiedyś uda Ci się ich dorwać, tak samo jak Gunsów :>


    P.S. Kocham Hey, a więc i piosenkę, której słuchałaś. Ja stygnę, a ty śpisz... *nuci pod nosem*

    OdpowiedzUsuń
  4. To był jeszcze stary aparat, dlatego niedorobiony, nowy też jest taki, bo nie da się nim robić zdjęć w pomieszczeniach, wada tego modelu ;c
    Wymiana spostrzeżeń, z którymi się nie zgadzam nie jest najlepszym pomysłem, mam wprawę. Prowadziłam kiedyś dyskusje z samozwańczym bogiem i założycielem religii (która, o dziwo, istnieje już rok i ma się całkiem nieźle) - korgalem, na temat chowu wsobnego, ale niewiele z tego wniknęło. Wszystkie koleżanki z mojego najbliższego otoczenia mają strasznie grube włosy, moja mama też, ale nieco mniej, więc ciężko, bym się z tym pogodziła i o tym nie myślała. Mogą mieć warkocz Heleny Kurcewiczowej :c
    Podczas burzy nie czytam, tylko biegnę na balkon, dookoła wichura, deszcz, grzmoty... Jak ja to uwielbiam! Nie znoszę tylko burz piaskowych, ale te nachodzą nas coraz częściej.
    Była wymiana, ale pojadą w przyszłym roku, i to ci skumplowani z nauczycielką, dobierani według jakiegoś tajemnego klucza. Ja wyboru nie mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia robić się da, ale wychodzą strasznie. W ogóle nie wychodzą!
      Oj, zależy jakie dyskusje i jaki jest ich cel.
      To, że wszyscy dookoła mają czyste bluzki, to znaczy, że będzie dobrze, jeśli wykażesz się oryginalnością i będziesz chodzić w brudnej? Nie zafarbuję, bo nie mogę. Burze piaskowe powstają u nas tak:
      Jest sucho, nie pada deszcz. Przychodzi burza, powietrze iskrzy, zrywa się wiatr, podnosi piach i tworzy ogromne kłęby, unosi go na wysokość 5 piętra. I prawdziwa burza pisakowa, bez deszczu.

      http://www.youtube.com/watch?v=Mbkn6A7TKxI
      2:20

      Usuń
  5. Ktoś tu chyba demonizuje swój obraz :D

    Zabawię się po sesji, akurat fajny relaks mi zaserwowałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  6. fajny blog:)
    zapraszam do siebie :D

    OdpowiedzUsuń
  7. trafiłam na Twojego bloga właśnie przez Martę, bo w jej pasku bocznym 'myśli czochranych" pojawił się Twój wpis.
    pierwszy mnie zaciekawił,
    opis, żeś jest z Gdańska mnie zatrzymał na dłużej,
    a ten wpis mnie przekonał, że warto Cię odwiedzać i czytać, czytać, czytać :)

    OdpowiedzUsuń