niedziela, 7 kwietnia 2013

See, the sea wants to take me... do you think you can help me?

 Baltic Sea / Adriatic Sea

Czasem mam ochotę stanąć na brzegu w samych rajtkach i powiedzieć morzu, co mnie gryzie. Na dobrą sprawę nigdy tego nie zrobiłam. A morze już wiele smutnych i radosnych historii połknęło, ciężko jest się pogodzić z faktem, iż żadna z nich nie należała do mnie. Chociaż, tutaj mogłabym mieć pewne obiekcje. Jedno jest pewne: nigdy nie stanęłam na brzegu w samych rajtkach i nigdy nie powiedziałam morzu, co mnie gryzie. Całe życie przede mną. Mówi się, że trzeba łapać chwile, póki trwają. Z wielką przykrością zawiadamiam, iż jestem osobą obdarzoną wyjątkowo dziurawymi dłońmi i wszystko mi się z nich wymyka, wydostaje, wręcz ode mnie ucieka, gna przed siebie z szybkością Strusia Pędziwiatra. Chyba jestem trochę aspołeczna. W środku we mnie aż kipi. Ze złości. Na siebie. Za to, że nie potrafię niczego dobrze zrobić. Dla mnie, dla tych, których kocham. Nie potrafię sobie dobrze łóżka pościelić i rano wstaję zmarznięta, z obitymi kośćmi od rozsypanego grochu, bo ktoś wczoraj po sobie nie posprzątał. Tracę tyle czasu na narzekanie. Nie chcę, żebyście komentowali ten post. Skomentujcie wasze życie, nie moje. Zauważyliście, że chętniej wypowiada się na temat czyichś wad, niż zalet? Przez pojęcie "wady" rozumiem narzekaństwo na wszystko, co się kręci i wiruje, na porażki i upadki, wszystko, co złe się biednej myszce przytrafiło. Czasem mam ochotę usiąść na ręczniku, by żwirek wbijał mi się nieprzyjemnie w tyłek, poczuć zimno morskiej wody, gdy ponad nią panuje ukrop całkowity i spowija moją skórę warstewką skroplonego potu. Poudawać beksę, prosić morze, by przyniosło mi ukojenie. Gdyby artysta namalował moje oblicze na środku płótna i nazwał swoje dzieło "Universe", czy byłabym wtedy centrum wszechświata? Każdy obdarzony choć krztyną wyobraźni, kto by przechodził obok tego obrazu i zawiesił na nim swój wzrok, wpatrywałby się we mnie, a w jego głowie rodziłyby się coraz to gorsze myśli. Albo lepsze. Komentowałby mankamenty mej urody, mój nastrój, usposobienie, charakter, wszystko by z tego obrazu wyciągnął i stworzył swój własny obraz mnie, który zachowałby w swej duszy na pewien okres czasu. Byłabym dla niego kimś więcej niż jestem. Właściwie dla każdego mogę być kim więcej, nawet bez posiadania przydomku "centrum wszechświata, ale tylko na obrazku". Mało jest ludzi wpatrujących się w dusze nieznajomych. Tłumaczymy się. Bo brak  czasu, bo za dużo pracy, bo nie mam ochoty. I jest nam przykro. Jestem aspołeczna, ale tylko trochę. Chcę się zatrzymać na chwilę i poudawać beksę, by ktoś zauważył, że tam gdzieś w środku mnie wyrósł piękny kwiat, nieskażony świństwami dwudziestego pierwszego wieku, który pielęgnuję z coraz to większą trudnością. By ktoś się zastanowił nad tym, ile zdołam wytrzymać, zanim ten kwiat zwiędnie, zanim zabraknie mi wody i światła potrzebnego do zaspokojenia jego potrzeb. Przepraszam - wiem, że morze ma swój kres, ale czasem trzeba o tym zapomnieć, by dostrzec jego bezkres. Zawieśmy swoje imię na obliczu bezkresu. Jutro poniedziałek, trąci rzeczywistością.

30 komentarzy:

  1. Urzekło mnie niesamowicie drugie zdjęcie, jest przepiękne.
    Widzę, że nie tylko ja mam dziurawe łapy...

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie podobał się średnio, widać moje rozsierdzenie miało większą moc. Widzisz, ja czytam ją ciągle, mimo jej naprawdę słusznych rozmiarów i każda zmiana razi mój słabiutki móżdżek. Jestem ciekawa, co myśl o tym filmie ktoś, kto nigdy nie czytał książki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, ale światło nie znaczy wiosna, bez przesady. Ja spleśniałym pomidorem czuję się właśnie wiosną, zimą jestem dobrze zakonserwowana, a gdy robi się cieplej zaczynam gnić. O dziwo lato jest całkiem przyjemne, ogólnie lubię skrajności.
    Mam jedynki, chyba dwie, ale nie z niemca :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli Ty zrobiłaś drugie zdjęcie, to moja szczęka właśnie zaczęła zwiedzać podłogę. A kit z tym, i tak zwiedza, byleby nie wydała zbyt dużo na przewodnik.

    OdpowiedzUsuń
  5. też jestem odrobinę aspołeczna i nic mi nie wychodzi! ale po dłuższym zastanowieniu się dochodzę jednak do wniosku, że nawet każdy ekstrawertyk ma w sobie odrobinę introwertyka. nikt nie jest we wszystkim uzdolniony i nie zawsze musi mieć ochotę na wypad ze znajomymi na pizzę. na nasze szczęście nie żyjemy w dobie renesansu i przy tak wielkim bezrobociu nie musimy być malarzem, geologiem i lekarzem w jednym ;) za to spełniaj się w tym, w czym jesteś dobra! jak nie ścielenie łóżka, to może mycie naczyń albo obieranie ziemniaków? no, ewentualnie jakaś medycyna czy prawo, co tam wolisz :D
    też znam od dziecka te panie. pamiętam, jak chodziłam z mamą do biblioteki i mama wypożyczała mi na siebie książki. a jaka była moja radość, kiedy w wieku 5 czy 6 lat miałam już własną kartkę! :D
    taaaa, pociągiem... zwykłym miejskim! a wyobraź sobie jeszcze, że do miasta od domu mam raptem z kilometr... gdyby nie fakt, że nie ma tam chodnika, a droga jest dość ruchliwa, chodziłabym na pieszo. a tak to jestem skazana na ten wyzysk. no, albo rodziców (w sumie to częściej). ale niech no tylko zdam na prawko, skończy się im! (no dobra, nie zdam, ale czy nie można pomarzyć?)
    chodzi mi o allegro, do sklepów internetowych (takich zwykłych) mam większe zaufanie. zresztą mam prawo być podejrzliwa - napisałam na podany nr GG do gościa, który te trampki sprzedaje, czy mógłby mi wysłać kilka dodatkowych zdjęć. on napisał, że oczywiście, proszę chwilę poczekać, takie tam. no to czekałam chyba z półgodziny, aż w końcu ponowiłam pytanie. nawet mi nie odpowiedział. trochę to w takim razie dziwne. dlatego nie chcę kupować na allegro ;d
    nie wiem, co ma na celu usunięte obserwatorów, ale lipa z tym jak nie wiem. mam nadzieję, że jednak zmienią zdanie ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też jestem aspołeczna, nawet bardzo trochę :) jeśli masz ochotę tak postać sobie w samych rajtkach, to czemu nie? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. W takim razie trzymam jutro kciuki za Twoją historię ;)
    Ale fajne wakacje Ci się zapowiadają... Ja to pewnie będę musiała iść do pracy (pewnie znów na ulotki) coby na warunki na studia zarobić, a w między czasie będę się uczyć -,-

    OdpowiedzUsuń
  8. Staram się jak mogę jako tako funkcjonować na tej uczelni, ale i tak masakra -,- Moja głupota w parze z lenistwem są nie do pokonania.
    Ja w tamte wakacje pracowałam nie z przymusu, a z chęci zarabiania na aparat i się udało ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. masz taki śliczny, delikatny szablon.
    e tam. ja uważam, że lepiej rozmawia się o zaletach. po co tracić nerwy na wady? "narzekando" jest typowe i normalne, byle by nie przesadzać :)
    ja czasem staram się prześwietlać dusze innych, ale to jest bardzo trudne.

    OdpowiedzUsuń
  10. Aspołeczność w dobie wszystkiego, co społecznościowe? Niebywałe.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak ja nie lubię morza.

    Ano, przyjechałabym. Trochę za dużo samotności.

    OdpowiedzUsuń
  12. Niekoniecznie :) Wszystko opiera się na społeczeństwie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Haha, ja też kwiczałam, gdy tylko pojawiał się Ian. Kiedy stał na tym polu opierając się o kosę, myślałam że moje słabe serce jednak nie wytrzyma i zakończę swój marny i nieciekawy żywot.
    Poprawka, moje hasło powinno brzmieć tak: Zimą jestem dobrze zakonserwowana, latem zasuszona niczym mumia, a jesienią i wiosną zaczynam gnić. Lato lubię jeszcze dlatego, że wtedy promienie słoneczne padają pod takim kątem, że moim oczom łatwiej jest je znieść. Wiosną jest tragicznie.
    Teraz będę zdołowana swoim brakiem talentu fotograficznego :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Odnośnie aspołeczności:
    https://www.youtube.com/watch?v=Fwj3W3wgxUM
    Odsłuchaj całe :3

    OdpowiedzUsuń
  15. Drugie zdjęcie jest boskie :D

    http://dagi-dasia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. http://24.media.tumblr.com/e3b91ef06a14c8410791fe2bd9932bcc/tumblr_mk69vrwB3O1s58479o1_1280.jpg
    Kooosa!
    Dobrze, pójdźmy na kompromis - guzik potrafi wcisnąć każdy, czyli i ja, więc nie mówmy o aparatach.
    Nie mam pojęcia jak to się dzieje, prawdopodobnie wtedy światło pada pod złym kątem. Ogólnie mam problemy ze wzrokiem, krótkowzrocznośc, astygmatyzm... Strasznie wrażliwe na światło.

    OdpowiedzUsuń
  17. Wreszcie czuję się prawdziwym fangirlsem... Achhh, jak można być w Team Jared?!
    Mam też taki problem, że... Dobra, nie śmiej się, wiem, że jestem stworzeniem niemyślącym. Za rzadko mrugam, można by powiedzieć, że czasami o tym zapominam. Przy noszeniu soczewek jest to najgorszy przejaw głupoty, jaki można znaleźć.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja wielbię głównie ludzi, których imię kończy się na ,,.jpg". This is otaku.
    O, czyli jednak jest dla mnie jakaś nadzieja.

    OdpowiedzUsuń
  19. Po prostu... Hm. Nie wiem, dlaczego :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wszystko zawsze jest kwestią indywidualną ;]

    OdpowiedzUsuń
  21. dziękuję za życzenia :*
    ok, nie narzekajmy! no dobra... trochę. ale nie za dużo :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak ty to robisz, że masz wyjustowany tekst na blogu? :d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wciskam przycisk... Jest w opcjach nad polem tekstowym w poście, wygląda tak samo jak w Wordzie. Później wkleję link do screena, jeśli nie wiesz nadal, o co chodzi.

      Usuń
    2. Już wiem, dziękuję! Nigdy nie zwróciłam uwagi, głupia jestem. :p

      Usuń
    3. He, he, w porządku, bywa i tak. XD

      Usuń
  23. Miałaś może kiedyś inny adres bloga? Jeśli tak to jaki ?.. bo wydaje mi się, że już tu kiedyś byłam ;o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam parę lat temu kilka blogów na onecie i konto na photoblog.pl. Ale Fruit Cake powstał cztery lata temu i od trzech lat tu piszę, nigdzie indziej. W każdym razie nie pamiętam adresów tych starych blogów, wezystkie powinny nie istnieć od kilku lat. Xd

      Usuń
  24. A czy przed kikamaryka ten blog miał jakiś inny adres? Nie wiem czemu mi się tak wydaje :o ;)

    OdpowiedzUsuń